PIERWSZY I JEDYNY TAKI BLOG O SAMOYEDACH

sobota, 16 marca 2013

14.03.2013 roku ponownie mieliśmy przyjemność gościć u siebie panią  Hannę  Wojciechowską - która w 2006 roku powołała do życia Polskie Towarzystwo Kynoterapeutyczne :) i prowadzi zajęcia w bydgoskim "Kynoparku" 
Testy predyspozycji szczeniąt przeprowadzała razem ze swoją  asystentką.
Wszystkie były bardzo chętne ...






To ćwiczenie miało za zadanie ukazanie jak szczeniaczki radzą sobie z różnym podłożem i wysokościami.
Tor przeszkód zmontowany na szybko z tego co było pod ręką :)
-kartoniki
-poduszka(śliska)
- koszyk wiklinowy

Wszelakie zabawy...




A może jakaś nagroda za dobre sprawowanie ?

Pożegnanie ...

I trochę kolorków, szkoda tylko, że w domu :)

Każde spotkanie z Hanią wnosi coś nowego. Poznaję wiele metod pracy ze szczeniaczkiem. Niby wszystko się wie :))), ale są drobiazgi, na które trzeba bacznie zwracać uwagę. Bo to one potem mogą mieć spory wpływ na późniejsze zachowanie psa. I przy pomocy takich testów poznaje się  też charakter szczeniaczka.

wtorek, 12 marca 2013

Zabawy z parasolem :)

Pogawędki pod stołem :)


Dzisiaj szczeniaczki zapoznawały się z parasolem.
Poprzez zamykanie, otwieranie oswajają się z nowymi odgłosami. Otwierany parasol wydaje specyficzne "efekty dżwiękowe" , no i coś dużego raptem wyrasta im pod nosem :)
Jak się dobrze wsłuchamy to parasol otwiera się z takim świstem :)

  







Szczeniaczki przyjęły parasol jak nowy, ciekawy przedmiot do zabawy. Żadnego strachu, gdybym zostawiła go im na dłużej to chyba bym same druty miała po chwili :)
                                               Stary parasol spisał się doskonale :))

Rośniemy, a jak rośniemy to i rozrabiamy :)

I rozrabiamy z królikiem.


Każdego dnia ma myte uszy  :)

 Muszą to robić delikatnie, bo nie ucieka od nich ...


Jak nie królika tarmoszą, to między sobą urządzają zapasy. 


A królik w wolnej chwili podrzuca sobie gazetki, ale tylko czyste :)))


We dwójkę przyjemniej ...


Pod szafką tak mało miejsca, ale jakoś da się wcisnąć :)

 Uwielbiają spać na  takim wełnianym, małym pledziku





Nie wiem jak mi  to zdjęcie wyszło, ale podoba mi się bardzo :)))


Wszystkie miejsca dobre do leżenia, a im ciężej się wepchać to tym ciekawsze, np. pod kufrem :)


I poduszka skończona !!!

wtorek, 5 marca 2013

Świat jest pełen fantastycznych ludzi :)))

Jeśli napiszę, że jestem bardzo, bardzo zaskoczona ... ale jak najbardziej w pozytywnym tego słowa znaczeniu, to i tak nie odda to tego jak się czułam gdy otwierałam paczkę od osoby, którą poznałam tak nie dawno :)))

ALINKO o Tobie mówię :)))


ALINKO pięknie Ci dziękuję za tyle cudownych rzeczy, czym na to zasłużyłam ?
Wszystko jest tak perfekcyjnie wykonane, że chyba przestanę pokazywać swoje dłubanki :)))


Dzisiaj była tak piękna pogoda, że towarzystwo rozbiegło się po ogrodzie :)

                                                             
  Kurza rodzinka :)


I piękna serweta 

I koszyczek z uroczą zawartością :))



I zajączek


 A tutaj już z jajkami, od czego w końcu są kury ...
Że jestem zaskoczona, szczęśliwa ... to będą tylko słowa ... one nie oddadzą atmosfery jaka mnie opanowała gdy zobaczyłam całą zawartość niespodzianki :)
To wszystko świadczy o tym, że są jeszcze tak wspaniałe, bezinteresowne osoby jak ALINA.
Takie osoby jak ona utwierdzają mnie w przekonaniu, że świat jest pełen fantastycznych ludzi :))) 
Alinko,  jeszcze raz dziękuję !!!

czwartek, 28 lutego 2013

Mali pomocnicy ...





 Zawsze w ostatnią środę miesiąca jeżdżę do Nakła do biblioteki na spotkania kobietek lubiących decoupage, szydełko, druty, filcowanie i wszelakie inne rękodzieło :)
Dzisiaj robiłyśmy palmy wielkanocne. Tego kogutka zrobiłam na naszych wsiowych spotkaniach :)
Wychodząc z domu udzieliłam wskazówek co do szczeniaczków, jak bym na tydzień  co najmniej wyjeżdżała :)
Nakarmione, napojone, mąż miał tylko zerkać na nie by nadto nie narozrabiały.

Bawiły się cudnie, bowiem  wszystko co znajdowało się w zasięgu ich pyszczków pościągały na podłogę.
Nic sobie też  nie robiły, że pani już wróciła, i że do tej pory nie pozwała na takie zabawy :)))
Miotłę przewróciły, notabene nasza miotła wygląda jak po jakiś strasznych przejściach, a ona tylko "odchowała troszkę samoyedzich szczeniaczków" :))) - wyciągnęły ją na środek kuchni a mąż zamiast ją schować to  tylko postawił i zostawił - bo były cicho jak się nią zajmowały :)
Pościągały też, tak ładnie, w kostkę ułożone szmatki ( już dawno miałam je z tej pufy sprzątnąć, ale natchnienia nie miałam :)
Teraz w minutę znalazłam :)


Teraz wszystko co tylko da się ściągnąć musi być już wysoko ułożone. 





                      Na moje stwierdzenie czemu  byle jak to ułożył, to usłyszałam od męża                                                ... żebyś ty wiedziała ile razy ja to układałem :)







Z braku ciekawszych obiektów to i pudełeczkiem można się zainteresować :))