PIERWSZY I JEDYNY TAKI BLOG O SAMOYEDACH
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 września 2012

Witam :)))

Jak to miło, że jeszcze o mnie pamiętacie :)))
Tak długo się nie odzywałam,tyle się działo ... były radosne ale też i smutne chwile.
Z tych radosnych to  Kynopark  zaprosił nas na spotkanie - "Jak tu nie kochać psa ",
więcej zdjęć  tutaj 
Zabraliśmy ze sobą Kaśkę -Arctic Challenge Honey The Glow of the Snowy Star
Pragnienie można ugasić wszędzie :)))





Spotkaliśmy się z Maximusem
Zakochałam się w lamach :)))
Więcej o nich tutaj 
Co piątek, w kilka osób spotykamy się w świetlicy i działamy ... Oto efekty !!!
Nie odmówiliśmy sobie małego grzybobrania.
 Grzyby suszone na słońcu .... to jest to !!!
Jesienne ślady w ogrodzie ... zasiały się same ... wiosną na kompostownik wyrzuciłam stare dynie :)


Emir do wszystkiego podchodzi konsumpcyjnie
 sprawdza czy nadają się do jedzenia :)))

A maluszki Ari i Hanniballa ( 28.08.2012 )
Rozrabiają już na całego :)))

niedziela, 19 czerwca 2011

LITTLE MISS CREATIVE :)Okropnie się nudzę :)

Kilka słów o tym co się u mnie dzieje.
Ze starej ławy, miała być spalona, zabraliśmy blat, wyczyściliśmy go, dostał nogi od starej maszyny do szycia.
Ława nie nasza, zdobyczna :)
A little update on my recent projects and few other bits and bobs :) 
We recycled this old table top and made it into a new garden table. Sanding, polishing, whitening, decorating with my decoupage flower ornaments and varnishing plus new legs from an old Singer sawing machine. It is back to life !
i zaszalałam :)
Pobieliłam, bach serwetka na to, polakierowałam.
Teraz tylko to lakierowanie i szlifowanie papierem ściernym :(, bo stół ma iść na zewnątrz, do ogrodu.
During our "Skilled Hands Club" meeting in Naklo we had learnt about Hardanger Stitch in embroidery. As far as my patience is concerned- it is not for me otherwise I would really experience a hard anger hihi but it was a real treat to see others utterly enjoy it.
Byłam na kolejnym spotkaniu "Klubu zręcznych rąk" w Nakle.
Poznałam tajniki haftu hardanger
Nigdy bym sie nie porwała by coś tym haftem ozdobić, brak mi anielskiej cierpliwości.
Poznałam, że coś takiego istnieje i mi starczy :)))
Powracając do tematu moich kociaków z piwnicy, to kilka dni temu, w nocy, kotka je zabrała :(
Przychodzi teraz tylko pojeść, "upolowałam ją" z daleka bo taki dzikus:(
Nie wiem, czy to moja nadopiekuńczość ją wkurzyła czy, tak jak mi koleżanka powiedziała, że u kotów bezdomnych, w momencie gdy koty dobrze będą widziały to matka je zabierze z mojej ciemnej piwnicy.
Może to i lepiej bo gdyby pózniej miało je coś złego spotkać ze strony naszych psiaków to byłaby tragedia.

Time for the update on "our" kittens. Their mum had decided to take them out of our basement and I have no clue where they are now. Let's pray they are all safe and sound and will find some shelter soon. The mum still comes to dine at our place ;)

 
As I have mentioned before we were busy with building our greenhouse! It is ready now and we are already harvesting our organic and fresh veggies !! Everyone should grow at least some of their own food- if possible of course ;)
Pisałam, że stawiamy niewielką szklarnie, już stoi i jest nawet zagospodarowana :)
Tak było kilkanaście dni temu
A tak jest teraz ....
Jemy już swoją rzodkiewkę, sałatę i ogórki !
I have always had a soft spot for lavender. Unfortunately our climate is far from the one in Provence but I am persistent in my trials to accommodate them here. Only four out of six plants from last year survived the winter and now I bought some new ones, lets hope they will do better this time.
Stałam się szczęśliwą posiadaczką czterech sporych sadzonek LAWENDY !
Z moich sześciu małych lawendek, z ubiegłego roku, przeżyły cztery.
A te nowe są piękne i były niedrogie :) 



"For decoration not consumption" says the label hihihi
A ten napis na doniczce mnie ubawił ... a były w niej takie małe gożdziki :)
This "hare" bird bath had been through a lot (even a car crash on its way from the Netherlands) and still made it in one piece . Now it is missing its ear !!!! I have asked my almighty Lordship what had happened and he dared to say that it must had been the naughty birds I feed ...after some more of my interrogation he admitted that he tried to wash it with a karcher!! Men !!!!
Przywiozłam sobie od Marty poidełko dla ptaków, przeżyło wiele, i co ...patrze a zając nie ma ucha.... pytam się Wszechwiedzącego co się stało , i usłyszałąm, że to pewnie te ptaszyska co je dokarmiam to przy piciu obtrąciły !!!
Po dociekliwym przesłuchaniu przyznał się, że myjką ciśnieniową chciał wyczyścić !!!
I tak jeszcze w ramach nudzenia się :)  bażanty tak "zawojowały" Jacka, że stawia nastęne woliery.
Aguś jak się spotkamy to nie wiem co Ci zrobię ... chyba małe duszonko :)))
My hubby is still so much into his pheasants that decided to build even more aviaries!!!  Aga, Im still thinking of a punishment for you :)

Yesterday we enjoyed the Museum Night in our hometown Bydgoszcz- what a fantastic event it was :)
Wczoraj była w Bydgoszczy " Bydgoska Noc Muzeów" ... super impreza !!!
Nigdy bym pewnie do tych miejsc sama z siebie nie zajrzała :(
A tak dowiedziałam się, że mamy Europejskie Centrum Pieniądza ( Marta  coś dla Rodericka,) zaglądnelismy do Galerii Sztuki Nowoczesnej.
"Oblecieliśmy" też  nasze Spichrze ... zobaczyliśmy na fotografiach... jaka była Bydgoszcz przed wojnną  - była przepiękna.
Wiele wartościowych dla miasta budowli uległo zniszczeniu. Nie ma po nich śladu ....jedynie właśnie   pozostały na zdjęciach.
Zdjęć nie robiłam bo musiałabym z lampą a to było zabronione.

W Bydgoszczy było nakręconych kilka odcinków serialu "Czterej pancerni i pies":))))


Jacek powiedział, że jak będę niegrzeczna to da ogłoszenie .... wymienię żonę na junaka z koszem : (na zdjęciu E-mka
A to zdjęcie powyżej (zrobiłam) bo musiałam je mieć ... podobnym wozem jeżdził mój dziadek Franek.
Podobnym bo ten jest z 1915. 
I had to take a photo of this wagon as my grandpa Franek used to have a similar one. This particular one comes from 1915.
And a small flower bunch that I collected while taking my-morning-coffee-walk in the garden.
 Kwiatki dla Wszystkich, którzy dotarli do końca :)
Martuś bukiecik "powstał" podczas dzisiejszego porannego, z kawką, obchodu ogrodu :))) Pamiętasz !!!

Obiecane zdjecia - stary hamak Tibidabo (Marty fretka) 
My daughter crocheted a hammock for her ferret Tibidabo.This is his old one.
I nowy :) Zrobiony z resztek welny, maly misz masz :) 
And a new one made with all the spare yarn bits.

sobota, 2 kwietnia 2011

IN OUR FREE TIME------W ramach relaksu :)

I have been interested in Decoupage for some time now... I followed many blogs on the internet explaining how to create your own masterpiece with just some glue and tissue papers :) Here are some example of my work :)

Od jakiegoś czasu zainteresował mnie decoupage.
Tajniki tej sztuki poznawałam sama z internetu.
Metodą prób i błędów naklejałam te serwetki, a te się marszczyły jakby żywe były :)) Ozdabiałam wszystko co było pod ręką, kartonik po butach i butelki po nalewkach :)
A 31 marca w końcu się odważyłam i poszłam na spotkanie klubu "Zręczne ręce".
Było super.
Na następnym spotkaniu ozdabiamy jajeczka ... :)

Moja buteleczka < /a>
I kartonik

piątek, 25 marca 2011

Spare time creativity :) W wolnej chwili :)

Watching Ewkiki's wonderful flowery brooches had inspired me to show you some of my decoupaged coffee and tea jars. Have had them for over three years now and they became essential part of my kitchen utensils.
Oglądając wspaniałe kwiatowe broszki, i podkładki w wiosenne kwiecie u ewkiki pomyślałam , że mogę pokazać swoje, już dawno zrobione słoiczki.
To tak na zasadzie skojarzenia z tulipanami :)
Słoiczki zbierałam ( i tutaj daje znać o sobie moja natura zbieracza - chomika, przecież wszystko może się kiedyś przydać ) po kawie rozpuszczalnej. Są fajne, bo łatwo ustawić je obok siebie.Na słoiczkach uczyłam się jak naklejać serwetki, jak zabezpieczać, jest też nieudolna próba spękań.
Służą mi juz trochę-prawie trzy lata- i mam do nich ogromny sentyment :)

wtorek, 13 lipca 2010

Moje "malowanki"

Tak sobie "latając" po ciekawych stronach w internecie, trafiłam na fora o decoupage.
To takie, w moim przypadku, "serwetką malowanie".
Bo dziewczyny potrafią cudeńka stworzyć. Prawdziwe dzieła.
Tą metodą można ozdobić wszystko. Szkło, drewno, metal.
Ta metoda doskonale sprawdza się wtedy, gdy chcemy tchnąć "nowe życie" w przedmioty, które swoje pierwsze już zakończyły, lub znudził nam się ich wygląd.

A ja chciałam spróbować już i teraz ... i ozdobiłam tą metodą ... to co miałam pod ręką :)
Trafiło na stare kanki do mleka. Teraz wyglądają tak.
Obie były wcześniej niebieskie.

Tylko teraz czeka je malowanie lakierem ... najmniej kilkanaście warstw ... za tym w tej tej technice to nie przepadam :(
A, i na deseczce spróbowałam spękań.

I am a fan of DIY. I browse internet for an inspiration for my new projects. One day, I came across decoupage forum and decided to go for it as I really enjoyed the look of items decorated this way. What a brilliant way to put some life back into old things or something that is becoming a little boring to look at. Here are my first improvements.



A w tulipankowym, szklanym słoiczku po kawie, trzymam herbatę.
Zrobiłam sobie kilka takich słoiczków.
An old coffee jar is now ..... a tea container ;)
I have decorated a few jars using decoupage method.