Marzy Ci się by dostać od Mikołaja piękną skórzaną torbę.
Jedyną w swoim rodzaju.
I taką, że na 100 % nie spotkasz drugiej takiej u innej kobiety ... to zaglądnij do Beaty ...
Ona jest tym Mikołajem co rozdaje takie cuda :)
Na tą to sama mam chrapkę więc może na inne wyraźcie ochotę :) :) :)
W imieniu Beaty zapraszam na "Mikołajki" u niej :)
poniedziałek, 21 października 2013
piątek, 18 października 2013
Aniołki :)
Wczoraj dotarła do mnie paczuszka od Beaty.
Jeśli coś się komuś zamarzy ze skóry Ona to na pewno uszyje :)
Oglądałam uszyte, wcześniej, przez nią etui na telefon i pomyślałam o aniołkowym - dla rodzinki :)
A teraz tak jeszcze wpadłam na pomysł etui na okulary :)
Miałabym komplet.
Beatko spodziewaj się maila :)
I wcale nie ma konfliktu , że anioł to istota zwiewna a skóra kojarzy się z czymś ciężkim.
Wszystko razem idealnie pasuje.
Na pewno to zasługa kształtu aniołka.
Beata tutaj opisuje proces jego powstawania :)
W paczuszce był jeszcze list (piękna papeteria w kwiatki) i takie oto serdeuszka.. Na 100% zawisną na choince.
A teraz wiszą na gałązce i czekają :)
Wszystko jest z wielką pieczołowitością wykonane.
A ten znaczek firmowy jest przesympatyczny :)
Jeśli coś się komuś zamarzy ze skóry Ona to na pewno uszyje :)
Oglądałam uszyte, wcześniej, przez nią etui na telefon i pomyślałam o aniołkowym - dla rodzinki :)
A teraz tak jeszcze wpadłam na pomysł etui na okulary :)
Miałabym komplet.
Beatko spodziewaj się maila :)
I wcale nie ma konfliktu , że anioł to istota zwiewna a skóra kojarzy się z czymś ciężkim.
Wszystko razem idealnie pasuje.
Na pewno to zasługa kształtu aniołka.
Beata tutaj opisuje proces jego powstawania :)
W paczuszce był jeszcze list (piękna papeteria w kwiatki) i takie oto serdeuszka.. Na 100% zawisną na choince.
A teraz wiszą na gałązce i czekają :)
Wszystko jest z wielką pieczołowitością wykonane.
A ten znaczek firmowy jest przesympatyczny :)
środa, 16 października 2013
Jesienna Klarcia :)
Kilka dni temu, no kilkanaście :), wygrałam Candy u Magdy !!!
Klarcia jest perfekcyjna w każdym calu.
Nie ma się dosłownie do czego przyczepić:) Nawet nie wyobrażam sobie, ile kosztuje pracy tak misterne wykończenie ... kokardeczki z różyczkami czy włosy ...
Wszystko ręczna robota, nic kupionego, no poza materiałem :)
W komplecie, razem z Klarcią była też piękna filiżanka z Bolesławca oraz bardzo smaczna herbata.
A wszystko to było tak starannie zapakowane, że nawet gdyby tą paczką rzucano o ściany to i tak dotarłaby w nienaruszonym stanie :)
Magdo dziękuję i przepraszam, że dopiero teraz chwalę się Jesienną Klarcią, ale paczkę odebrał mąż i kilka dni woził ją w samochodzie ... zapomniał :(
środa, 2 października 2013
Witajcie :)
Witajcie, i znowu tak długo mnie nie było.
I znowu tyle dni tak szybko minęło.
Skończyliśmy elewację -tzn. zamknęliśmy sprawę remontów na ten rok :)
Bo ze wszystkimi to nam jeszcze na kilka lat pracy starczy ... nuda nam nie grozi :)
I już teraz mogę powiedzieć ... a mnie jest szkoda lata ... zawitała już jesień.
Dobrze, że jest piękna, słoneczna :)
Mieszkająć na wsi nie trzeba daleko się ruszać, wystarczy wyjść przed dom, by obserwować jakie zmiany czyni każdego dnia w naszym otoczeniu.
Dynie samosieje :)
I marcinki, które w tym roku w końcu mi zakwitły ...
I niech ktoś mi powie, że to tylko psy obsikują kwiaty. Kiara też lubi :)
I jak coś u mnie może wyrosnąć !!!
Niby tyle sie dzieje każdego dnia, ale jak tak pomysleć to nic takiego.
Ot zwykłe sprawy, nie raz to myślę ... mam chyba deja vu jakieś. Bo każdego dnia od rana te same czynności ... przy kurach, innym ptactwie i psiakach.
Ale tak myślę tylko w chwilach zwątpienia, ale kto ich nie ma.
Potem wystarczy mały wypad na grzyby i już się człowiek raduje :)
W naszych lasach prawdziwy wysyp muchomorów. Co roku "biegamy za grzybami" ale takich ilości jeszcze nie widziałam.
Pajęczyny z kropelkami rosy, jak się stanęło i patrzyło na nie pod odpowiednim kątem to mieniły się wszystkimi barwami tęczy.
Drobiazg ... ale jaki miły dla oka :)
A to nasz zbiór ... kanie w tym roku też obrodziły nad podziw :)
Powiększyła nam sie ilość papużek, niestety zmniejszyła pawi.
Mamy nowego, małego, białego czworonożnego domownika ... o tym następnym razem.
I znowu tyle dni tak szybko minęło.
Skończyliśmy elewację -tzn. zamknęliśmy sprawę remontów na ten rok :)
Bo ze wszystkimi to nam jeszcze na kilka lat pracy starczy ... nuda nam nie grozi :)
I już teraz mogę powiedzieć ... a mnie jest szkoda lata ... zawitała już jesień.
Dobrze, że jest piękna, słoneczna :)
Mieszkająć na wsi nie trzeba daleko się ruszać, wystarczy wyjść przed dom, by obserwować jakie zmiany czyni każdego dnia w naszym otoczeniu.
Dynie samosieje :)
I marcinki, które w tym roku w końcu mi zakwitły ...
I niech ktoś mi powie, że to tylko psy obsikują kwiaty. Kiara też lubi :)
I jak coś u mnie może wyrosnąć !!!
Niby tyle sie dzieje każdego dnia, ale jak tak pomysleć to nic takiego.
Ot zwykłe sprawy, nie raz to myślę ... mam chyba deja vu jakieś. Bo każdego dnia od rana te same czynności ... przy kurach, innym ptactwie i psiakach.
Ale tak myślę tylko w chwilach zwątpienia, ale kto ich nie ma.
Potem wystarczy mały wypad na grzyby i już się człowiek raduje :)
W naszych lasach prawdziwy wysyp muchomorów. Co roku "biegamy za grzybami" ale takich ilości jeszcze nie widziałam.
Pajęczyny z kropelkami rosy, jak się stanęło i patrzyło na nie pod odpowiednim kątem to mieniły się wszystkimi barwami tęczy.
Drobiazg ... ale jaki miły dla oka :)
A to nasz zbiór ... kanie w tym roku też obrodziły nad podziw :)
Powiększyła nam sie ilość papużek, niestety zmniejszyła pawi.
Mamy nowego, małego, białego czworonożnego domownika ... o tym następnym razem.
Mam jeszcze pytanie.
Na naszej trasie spacerowej rosną takie jabłuszka. Czy to jest jaka odmiana czy dziczka.
Jabłka są twarde, raczej słodkie.
Są spłaszczone i mają zgrubienia przy ogonkach.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy pomimo, że tak długo nie pisałam zaglądali do mnie :)
Etykiety:
free time,
Kia Ora,
samoyed,
samoyed from our kennel,
w ramach relaksu
czwartek, 18 lipca 2013
Roboczy miesiąc :)
Dzień za dniem tak błyskawicznie mi ostatnio przemija ... że jeszcze trochę i będę mogła powiedzieć ...a mnie jest szkoda lata :)
Każdy kto przeżył kucie w murze grubym prawie na pól metra to wie co to za przyjemność :)
A i pogoda zbytnio nam nie sprzyjała, padało co kilka dni ...
Więc wszystko przeciąga się niemiłosiernie długo.
Tylko pył króluje wszędzie :(
My się cieszymy, że nasz domek będzie cieszył nasze oko ... tylko szpaki będą wściekłe bo im rezydencje zlikwidowaliśmy. Tam gdzie na zdjęciu jest biały styropian szpaki porobiły dziury i miały swoje domy. Co roku je powiększały :(
Bardzo uciążliwe było to sąsiedztwo.
Chciałyśmy się pochwalić i zachęcić innych by skusili się i przyszli na nasze spotkania ...
Zobaczymy ...
W jeden z weekendów odwiedziła mnie Aga z rodziną i Szinukiem :)
Aga, podobnie jak poprzednio, przyjechała do nas jak Mikołaj na święta ... każdy dostał prezent :)
Maluchy/ ich nowi właściciele też dostali upominki :)
A największy Prada, jako , że Aga jest jej matką chrzestną :)))
Jak już kiedyś pisałam, Aga mogłaby co sobotę do nas wpadać ... Aguś przyjechała z przepysznymi babeczkami, winem i mięskiem na grila ... możecie mi tylko zazdrościć :)))
Czuliśmy się jak goście !!!
Dostałam piękną lawendę ze ślimaczkiem :)
Od jakiegoś czasu córka chciała spróbować zrobić licencję pilota :)
Podczas tych wakacji zaczęła realizować swoje marzenia,
Potem mąż zapragnął wznowić swoje uprawnienia ...
i tak to wszyscy latają,
oni w powietrzu
a ja za nimi robiąc zdjęcia :)))
Podczas jednego z wyjazdów zauroczyło mnie niebo, chmury które zmieniały się jak w kalejdoskopie ...
były przepiękne
W ostatni weekend pani Daria Kosmala z Telewizji Polskiej - Bydgoszcz zaprosiła nas, czyli nasze Stowarzyszenie "Sfora Nakielska", na spotkanie do Myslęcinka pod Bydgoszczą.
Wzieliśmy udział w Jej cyklicznych spotkaniach pod hasłem "Zdrowo na sportowo".
Chodzi o propagowanie zdrowego trybu życia połączonego z przyjemnościami :)
A oto Rudy Niuniek, który skradł serca całej rodzince:)
Ale i potrafią też zaleźć za skórę, oto przykład, że nie tylko dzieci podczas deszczu się nudzą :)))
Wiadomo, że muszą zostać czasami na dłużej, bo inne żyjątka też chcą jeść i pić a pogoda nie zawsze sprzyja pobytowi na zewnątrz.
A co tam ... częste mycie skraca życie ... ale nie podłodze :))) trzeba pani pomóc :)))
Dinusia wykąpać ...
Ale przecież życie to nie tylko same przyjemności,
czasem też i ręce z "nadmiaru tych przyjemności" opadają.
Potem łobuzy spojrzą i człek mięknie, i wszystko wybacza .
Pozdrawiam Wszystkich,
dziękuję za komentarze.
Przepraszam, że odpowiadam na nie po czasie, ale się nie wyrabiam.
Ale to co wyżej pokazałam to nie wszystkie "atrakcje" tegorocznego lipca ... :)
Los dba byśmy się za bardzo nie nudzili :)
O tym później.
Papużka, nimfa, którą dokarmialiśmy przeżyła i już samodzielnie lata i je :)
niedziela, 16 czerwca 2013
Maluszki rosną, można rzec ... w oczach albo jak na drożdżach :)
Mają już otwarte oczy i w nocy zamiast spać zaczynają po swojemu gadać ... poszczekują tak śmiesznie :)
Od prawej ... sunia, potem trzy pieski.
Jako, że sunia jest jedna to już ma imię
PRADA MIUCCIA WINTERFIELD The Glow Of The Snowy Star
Pierwsza z lewej to sunia, a potem to same pieski.
Pierwsza z lewej to sunia,potem piesek którego nazywamy Łaciaty . bo ma nosek w łatki.
Ten następny, nie widać główki to Biedronek ,bo ma kropki po bokach noskach.Potem Niuniuś :)
A tutaj dusi Łaciatego ... aż ten język wystawił :)
Kilkanaście dni temu papużki nimfy wysiedziały trzy małe. Po kilku dnia, po wylocie z domku, młoda samiczka przestała latać.
A jak nie lata to i rodzice przestali ją dokarmiać. Bo karmią na żerdkach, a mała nie miała siły by się na nich utrzymać. Jeszcze w ubiegłym roku dostaliśmy specjalną suchą mieszankę do dokarmiania młodych papużek. Więc co kilka godzin łapaliśmy ją i strzykawką wpuszczaliśmy do dzioba kilka takich glutków.
Potem poiliśmy w ten sam sposób. Mieliśmy nadzieję, że jak przeżyje przynajmniej dzień na naszym karmieniu to będzie sukces. Przeżyła :)
Na noc zabieramy ją do domu. Bo dalej nie lata, ale dosyć sprawnie porusza się po ziemi i wszystkich gałęziach, które są w wolierze. Potrafi już sama jeść i pić.
Nikt, do kogo dzwoniliśmy nie potrafi dokładnie sprecyzować co jej się stało. Może jakaś inna papuga ją uderzyła , ale nie ma nic złamanego, skrzydła rozpościera, chodzi też normalnie :)
W szklarni dojrzewają ogóreczki. Rosną pomidory i papryka.
Ogórki już niedługo będzie można jeść. Za to w ogóle nie wzeszła mi rzodkiewka i sałata. Kupowałam jednej firmy :(
Mam taką trawę, wyrosły jej takie śmieszne kwiaty/owoce. Może ktoś wie jak się nazywa ?
I jak ten krzew się nazywa, pięknie kwitnie i przyciąga pszczoły.
Chciałabym mieć w ogrodzie kwiaty które kwitłyby w ciągłości, bo jak przekwitną wiosenne to potem tylko jest zielono ale nie kolorowo. Muszę postudiować jak co posadzić by było ciągle co do wazonu włożyć :)
A może jakieś rady, ale tylko byliny mnie interesują :)
Moje dziewanny, jedna to jak taka "baba prawdziwa" :)
Gdzie mogę ustawiam garnki z wodą dla ptaszków :)
Tylko, te koty potem w tych miejscach na nie polują :)
Ale nie można wszystkich zadowolić.
Na swoich piątkowych spotkaniach nauczyłam się robić bransoletki. Okazało się, że to jest bardzo łatwe. Teraz tylko kupić srebrne przekładki i gotowe :)
Niczym się nie będą różnić od tych kupowanych w sklepie :)
Miała być poduszka a wyszła torba. Tylko muszę jeszcze gdzieś znaleźć drewiane rączki. Jak by ktoś wiedział gdzie kupić to będę wdzięczna. Jakoś nic w internecie nie znalazłam.
A wzór torby znalazłam TUTAJ
Kilka tygodni temu, jadąć obwodnicą Bydgoszczy, ale nie jakieś tam odludzie, zobaczyliśmy takie oto zwierzę. Bardzo spokojnie wędrowało chodnikiem :) Nie bało się samochodów. Chwilę wolno jechaliśmy obok, ale nie wzbudzaiśmy jego ciekawości. Raczej on naszą : )
Subskrybuj:
Posty (Atom)
1.jpg)




.jpg)









.jpg)
.jpg)

.jpg)
1.jpg)

