PIERWSZY I JEDYNY TAKI BLOG O SAMOYEDACH

czwartek, 22 lipca 2010

Lawendowo

Zawsze mi się podobała lawenda, ale te krzaczki, które wsadzałam, żyły jeden sezon :)
Po zimie nie było już po nich śladu, przemarzały biedaki.
W tym roku, na wiosnę, skusiłam się już ostatni raz (tak sobie obiecałam :) )
Kupiłam sześć krzaczków i posadziłam w miejscu najbardziej nasłonecznionym, również zimą.
Kwiaty, pomimo,że nie jest ich dużo, pachną zniewalająco i cieszą moje oczy.
Już szyję małe kolorowe woreczki, w które włożę ususzone kwiaty by potem wypełniły swym zapachem wnętrza szaf ... a może je komuś podaruję

I always had this love for Lavender...Unfortunatelly, it never lasts more than a season. So for the last time I bought six little plants and I am keeping my fingers crossed as they please my eyes and nose. I am thinking of making some scented bags out of them.











2 komentarze:

  1. dla Balthiego, zeby mu sie spalo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. masz zaklepany pierwszy woreczek, prototyp :)

    OdpowiedzUsuń